“Zależy mi na Tobie” czyli kilka słów o rekrutacji
Categories: Featured, MLM, Psychologia, Sponsorowanie, rekrutacja
Written By: Wojciech Diechtiar
Nie ma nic bardziej prostego i jednocześnie bardziej wynagradzającego, jak rekrutacja współpracowników z pozycji osoby, która naprawdę troszczy się o drugiego człowieka.
Oczywiście wymaga to zupełnego odwrócenia podejścia niż w przypadku klasycznej sprzedaży oferty w MLM. Tradycyjny proces rekrutacji wymaga od Ciebie mozolnego budowania zaufania klienta i kładzie nacisk na jak najszybsze zamknięcie sprzedaży (podpisanie umowy). Często uczy się nowych marketerów wykorzystywania kontrowersyjnych i nieetycznych technik perswazji i manipulacji, pomijając całkowicie aspekt przydatności naszych rozwiązań dla klienta.
Inaczej ma się rzecz w podejściu, które ja stosuję.
W momencie, w którym rozpoczynasz rozmowę z potencjalnym współpracownikiem - o ile oczywiście wykorzystałeś “magnetyczny marketing” - w umyśle Twojego rozmówcy zaszły już dwie pożądane zmiany: zyskałeś jego zaufanie oraz jesteś przez niego traktowany jak ekspert w dziedzinie multi-level marketingu on-line.
Już tylko to daje Ci wielką przewagę.
Mógłbyś ją wykorzystać i tym łatwiej “wciągnąć” swojego rozmówcę w swój biznes. Jednak o wiele lepszy efekt (w szerokim tego słowa znaczeniu, wychodzącym daleko poza biznes) osiągniesz, analizując Twoją propozycję z punktu widzenia klienta i próbując zrozumieć, czy Twój biznes jest rzeczywiście odpowiedni dla tej osoby.
Aby takie podejście było możliwe niezbędne jest pozbycie się presji, jaką stwarza pragnienie zasponsorowania kogokolwiek za wszelką cenę.
Pamiętam kilka rozmów, które odbyłem lata temu, próbując wciągnąć kogoś do biznesu. Presja była nie do zniesienia, a brak umiejętności handlowych sprawiał, że ponosiłem spektakularne porażki.
Podchodząc do rekrutacji z pozycji dominującej, ale pozbawionej tego głodu zamknięcia sprzedaży za wszelką cenę, pozwala całkowicie odwrócić sytuację i sprawić, że rekrutacja odbywa się w luźnej i przyjaznej atmosferze, a klient nie czuje się do niczego zmuszany czy manipulowany.
W jaki sposób sprawdzam, czy kandydat jest właściwą osobą dla mnie, a moja propozycja właściwa dla niego?
Przede wszystkim próbuję się dowiedzieć, jak mój rozmówca wyobraża sobie własny biznes w internecie.
Po drugie sprawdzam poziom motywacji. Osoba nie posiadająca motywacji zanim podejmie pracę w tym biznesie jest skazana na klęskę, ponieważ jest absolutnie jasne, że nikt nie osiągnie wielkiego sukcesu, jeżeli nie posiada obsesyjnego pragnienia osiągnięcia wielkiego sukcesu. Wszelkie tzw. techniki motywacyjne mogą sprawdzać się na krótką metę, ale w ogólnym rozrachunku zawodzą. Z tego względu motywowanie po fakcie swoich współpracowników jest wielką stratą czasu, energii i pieniędzy.
Następnie pytam o to, jakimi zasobami, umiejętnościami i doświadczeniem dysponuje. Jak pisałem już wcześniej, brak miesięcznego budżetu na wydatki związane z nowym biznesem lub brak czasu na jego rozwijanie dyskwalifikują taką osobę.
Gdy dana osoba nie spełnia moich kryteriów doboru współpracowników, proponowanie jej mimo wszystko dołączenia do zespołu (co wiąże się z wydatkami) wiedząc, że jej szanse na sukces są minimalne, byłoby bardzo dalekie od uczciwości.
Być może wytrawni sprzedawcy i stare wygi MLMu wyśmieją to podejście.
Fakt - tego typu rekrutacja ma tą wadę, że wymaga większego zaangażowania, a proces jest dłuższy (tak przynajmniej się wydaje, nigdy nie udało mi się nikogo zasponsorować pracując tradycyjnie). Za to wykluczony zostaje stres i problem odrzucenia, ponieważ nie istnieje w tym układzie potrzeba wywierania presji na klienta, a decyzja o podjęciu współpracy z reguły należy do sponsorującego.
Oferujesz drugiemu człowiekowi pomoc - owszem, ale najpierw sprawdzasz, czy rzeczywiście jej potrzebuje. Uważam takie podejście za bardzo etyczne, ludzkie i wypływające z troski o drugiego człowieka.
A wiadomo, że gdy troszczymy się o innych, nie możemy nie odnieść sukcesu.
Pozdrawiam,
Wojciech Diechtiar










Wspaniały tekst. Tak właśnie zawsze wyobrażałem sobie sponsorowanie. Żadnej presji, żadnej manipulacji, żadnego nacisku. Wiem, że choć ilość sponsorowanych tą drogą osób będzie być może mniejsza,ale na dłuższą metę zdrowsza, jeśli idzie o relacje. Jeżeli chcemy budować etyczne relacje, to taki sposób pozostawia każdej ze stron maksimum wolności.
Wiele razy spotykałem się z próbami usilnego pozyskiwania nowych współpracowników. Robili to moi up-line w moim imieniu, lecz wbrew moim zamiarom, gdyż znałem osoby, wiedziałem, że nic z tego nie będzie i po wszystkim pozostała spalona ziemia i zburzone wieloletnie relacje, tylko dlatego, że mój sponsor naobiecywał coś, czego ani ja, ani on nie mogliśmy spełnić.
Noooo, całkiem nieźle.
Tylko gdzie tych uczciwych znaleźć ? hehe
Ja dostaję lub znajduję co chwilę różne propozycje biznesu. Często produkty bywają naprawdę rewelacyjne (bo nie zawsze), ale ludzie….szkoda słów :/
Oczywiście, pierwsze wrażenie i teksty to taaaak, chcą pomagać.
A za chwilę okazuje się, że to tylko czcze słowa, a tak naprawdę chcą na czyichś plecach się wywindować. Przytłaczająca większość to właśnie tacy.
Dodam coś jeszcze -> często za ‘ekspertów’ chcą uchodzić ludzie, którzy poprawnie zdania nie potrafią skleić po polsku :))) i podstawowych zasad MLM-u nie znają.
Np. takich, które lansuje John Kalench.
Do tego dochodzą problemy z komunikacją -> mam tu na myśli precyzyjne wymienianie zdań, bo bez tego dobra współpraca nie istnieje..
To tyle na ten moment, ale z pewnością nie wszystko.Jest późno.
Tradycyjny MlM, podobnie jak i inne formy “sprzedaży bezpośredniej” u swoich podstaw mają obłudę i chęć wykiwania klienta. I jak każde działanie sprawdza się w pewnych tylko okolicznościach, a przede wszystkim w stosunku do mało wyrobionych i niezbyt inteligentnych klientów, którzy dadzą się nabrać na słowa. Określenie “niezbyt inteligentnych” jest oczywiście względne, ale nie chciałbym teraz rozwijać tego tematu. Podobnie mówi ksiądz “co łaska”, ale spróbuj mu nie zapłacić odpowiedniej sumy…. Można zostać wyklętym za taką bezczelność…
ktoś pisze:…”bezczelnosć’…po co?
Na to, że rośnie drzewo przecież nikt się nie złości, no…nie powinien.Podobnie chyba z MLM?
Ktoś doskonale zagospodarował uczucia ludzi, no i …to przecież DZIAŁA, różne rzeczy się sprzedają, ludzie są zadowoleni.
Zachodzi pytanie o etykę , o wpływ na ludzi, o to czy motywacja jest wykorzystywana we właściwy sposób.
W każdym razie jest to dobry sposób na sprzedaż, patrząc ze strony chociażby producentów.A sposób na sponsorowanie-wprowadzanie nowych?
Bardzo dobrze było by, gdyby ten NOWY zaraz ZAROBIŁ jakieś pieniądze.
Pozdrawiam serdecznie.
To co opisałeś powinno być elementem edukacji w każdym biznesie MLM. Osobiście nie wiem czy metody nieetyczne, o których wspominasz zostały wdrożone przez same firmy czy też nie których dystrybutorów liczących na szybki efekt finansowy.
Pewne jest jedno: Jeżeli nie zadba się o własnego współpracownika to efektu z tego żadnego nie będzie a jeżeli już coś uda się osiągnąć w sposób nieetyczny to będzie to bardzo krótki sukces, czyli kilka większych premii za sprzedaż. Tak samo jednak jak szybko się pojawi, również szybko zniknie.
Artykuł świetnie oddaje problemy MLM-ów ogólnie. Z pewnością są i takie MLM-y (podobnie jak i firmy), które naprawdę chcą pomagać i realnie pomagają innym (klientom, współpracownikom) ku obopólnemu zadowoleniu. Na razie jeszcze są w mniejszości, ale sądzę, że to przed nimi przyszłość, bo ludzie na nieuczciwych zaczną się “poznawać”.
Małgorzato! Naprawdę są uczciwe firmy działające też w MLM ale w podobny sposób jak opisany przez Wojtka. Wiem dobrze, bo współpracuję z nimi już kilka lat. Naprawdę realnie pomagają ludziom (klientom i współpracownikom). Rozpocząć współpracę można w różnoraki sposób (np. “na próbę”). Zarabiasz i sprawdzasz “od podszewki” czy “naprawdę tak działają, jak mówią”. Wychodzą z założenia (wg mnie jak najbardziej słusznego), ze najlepszą reklamą jest zadowolony klient. Współpracownik “po wypróbowaniu” przez dowolny czas sam decyduje, czy mu ta praca odpowiada, czy czuje się w niej komfortowo. Bez sensu jest kogoś w jakiś sposób “wciagnąć” do współpracy a później męczyć się i “ciągnąć go, żeby coś zrobił. Wszyscy współpracownicy (szczególnie nowi) mogą w każdej chwili i sytuacji liczyć na pomoc (sam o tym przekonałem się w ubiegłym roku). Pomoc - tak, ale chcieć to już niestety - musi sam.
Serdeczne pozdrowienia dla Wojtka i wszystkich odwiedzających tą stronę
Dziękuję za komentarze
Zachęcam do dzielenia się własnymi doświadczeniami i sposobami pracy - tak właśnie przyciąga się właściwych ludzi do swojego biznesu!
Pozdrawiam!
Wojciech Diechtiar
Witam Wszystkich,a szczególnie Wojtka.
Wojtku..Sam osobiście powtarzam moim dystrybutorom,że “wciągać” to można “krechę”,a nie przyszłego współpracownika.Tzw. “wciąganie” często występuje u nowych dystrybutorów.I występuje wtedy coś,co ja nazywam regułą :Kulawy-Ślepy.Na tym etapie krzywdę robią sobie wzajemnie nowy dystrybutor i przyszły dystrybutor.
Wg. mnie,jeżeli dystrybutor doprowadzi do zainteresowania swoją firmą,branżą,produktem bądź systemem wynagradzania osobę postronną,to tylko chwała mu za to!Są ludzie,którzy całe życie czekają na coś,co zmieni ich życie.Czekają na odzyskanie zdrowia,poznanie “kobiety życia”,niezależność finansową….i masę innych rzeczy.Nie mogę “skazywać ” kogoś,z kim pierwszy raz przeprowadzam rozmowę o mojej firmie mlm,na to,że nie skorzysta z szansy.Bo mam fochy,bo jestem nieukiem,bo mi nie wychodzi ten biznes,jak wielu innym.Wiem to po sobie!To ja byłem wrogiem nr 1 mlmu.
Trzy lata temu nie byłem gotowy na to,co oferuje mlm.
Luzik,o którym mówisz Wojtku,przychodzi wraz z nauką,ciężką pracą,niepowodzeniami.Tylko trzeba chcieć pracować i wybrać taki rodzaj mlmu,który jest szyty na naszą miarę.Danych do skrojenia takiego ubranka “dostarcza” nasze wnętrze.
Mówisz o motywacji..
To zmienna dana.W każdej sekundzie podlegamy motywacji.Zależy tylko czy ona nam jest w tej chwili potrzebna czy nie,kto i w jaki sposób to robi.
Za “wciągnięcie” mnie do mlmu pozwolę sobie tu podziękować mojej Sponsorce.
Wojtku,gratuluję pomysłu z tą stroną http://www.Zainspirowałeś mnie.Wkrótce na mojej stronie pojawi się Newsletter.
Pozdrawiam
Tomasz Bojanowski
http://www.kinotakara-mlm.pl