Kiedy zaczynasz swoją pracę w MLM, nikt nie pokazuje Ci jak ma docelowo wyglądać Twój biznes.
Oczywiście - pokazują Ci drogie garnitury, błyszczące luksusowe samochody, wycieczki w tropiki, wielotysięczne struktury i ogromne wynagrodzenia. Tak ma wyglądać Twoja przyszłość.
Wiesz, w jakim luksusie będziesz się pławić, ale nie masz żadnej wiedzy na temat sposobu, w jaki masz do niego dojść.
Kiedy ja zaczynałem (właściwie to zaczynałem kilka razy), jedyny plan działania, jaki mi zaoferowano, wynikał z obowiązującego w MLM "statystycznego" paradygmatu:
Pokaż swój biznes stu osobom, jedna się zapisze. Aby osiągnąć sukces potrzebujesz trzy poważne osoby.
Biorąc pod uwagę fakt, że swój biznes należało proponować każdemu bez wyjątku, trafienie na "trzy poważne osoby" wymagałoby zaproponowania współpracy co najmniej tysiącowi osób. Z moimi umiejętnościami interpersonalnymi, znajomością zaawansowanych technik perswazji i talentem sprzedawcy czekałoby mnie prawdopodobnie "przerobienie" kilku tysięcy osób.
Dystrybutorzy, którzy osiągają sukcesy, umawiają 3 prezentacje dziennie! To gorzej niż praca na etacie. To przynajmniej 12 godzin harówy.
Weźmy tą strategię i zastosujmy w przypadku trybu życia, jaki prowadziłem do marca 2010 roku.
Pobudka - 5:30. Pozbierać dzieciaki, jednego odstawić do przedszkola na 6:45, drugiego do babci na 7:10. Do przejechania 15 km w porannym ruchu wypełnionym zaspanymi kierowcami-zombie. Jesteśmy oczywiście spóźnieni.
Praca - 7:30-15:30. Co tu dużo mówić ;)
Po pracy ...