On-line czy off-line?
Categories: Featured, MLM, Marketing, Narzędzia marketingowe, Strategie i techniki marketingowe
Written By: Wojciech Diechtiar
MLM polega na budowaniu organizacji. Aby zbudować swoją organizację, dystrybutorzy muszą znaleźć 3 poważne osoby do współpracy, i wtedy wszystko już pójdzie dalej siłą rozpędu. Biznes zbuduje się sam.
Oczywiście tak się nie stanie.
W MLM nie masz absolutnie żadnej kontroli nad “jakością” osób, które wprowadzasz do biznesu. To znaczy możesz zrobić wszystko, aby zweryfikować kandydata podczas rozmowy, ale prawdę mówiąc masz niewielki wpływ na to, co stanie się później. Możesz inspirować, możesz uczyć, możesz motywować, mając nadzieję że “zaskoczy”. To wszystko.
Masz natomiast kontrolę nad tym, ilu osobom przekażesz ofertę.
Podstawowym problemem w marketingu off-line jest w ogóle dostęp do nowych kandydatów.
MLM to “biznes liczb”, biznes opierający się na statystyce. Pokaż ofertę X osobom, z tego Y przyłączy się do Twojego biznesu, z tych osób które się przyłączą z kolei Z “zaskoczy” i zacznie budować strukturę.
Tak więc wynikałoby z tego, że aby uzyskać jak największą liczbę “business-builderów” we własnej sieci należy podnieść liczbę sponsorowanych osób.
Popularna zachęta, przedstawiana potencjalnym współpracownikom, brzmiąca: “Potrzebujesz tylko trzech osób” – to jedno z oczywistych kłamstw. Potrzebujesz setek osób, aby w Twojej strukturze znalazła się wystarczająca liczba tych naprawdę zdeterminowanych osiągnąć sukces.
Biorąc pod uwagę problemy, jakie stwarza wielu osobom znalezienie potencjalnych klientów off-line, przedstawienie oferty 300 osobom może stanowić nie lada problem, przede wszystkim ze względu na wielką czasochłonność używanych technik.
Nie twierdzę, że nie można osiągnąć sukcesu pracując w ten sposób, uważam jednak, że istnieje szybszy sposób. Bardziej optymalny.
Popatrz na to w ten sposób: możesz być mistrzem świata w kolarstwie. Możesz jeździć na rowerze tak szybko i przez tak długi czas, że nikt – kompletnie nikt – Ci w tym nie dorówna.
Przed Tobą zadanie – przebyć jak najszybciej 500 km w dowolny sposób. Czy – pomimo tego, że jeździsz na rowerze jak szatan – prześcigniesz kogoś, kto zwyczajnie, amatorsko, stanął z Tobą do wyściu samochodem?
Możesz wycisnąć z siebie siódme poty, pedałować 10 godzin bez odpoczynku, a i tak nie przegonisz kierowcy samochodu, jadącego sobie na luzie i robiącego przerwy na podziwianie widoków.
Tak właśnie widzę internet – jak samochód. Jak lepsze narzędzie do osiągnięcia tego samego celu, który chcemy osiągnąć wszyscy – niezależności finansowej.
Pozdrawiam,
Wojciech Diechtiar
Największe kłamstwa network marketingu – pobierz darmowy raport!
Poznaj mój “sekretny” plan biznesu on-line: www.internetnetworkmarketing.pl










Witam
Jak zwykle Wojtku masz rację.
Odpowiem na to pytanie retoryczne, że oczywiście samochodem przejedziemy znacznie szybciej niż rowerem. Jest tylko jedna rzecz, która różni rower od samochodu. Na rowerze jest łatwiej jechać niż samochodem, bo do prowadzenia samochodu potrzebna jest odpowiednia wiedza i większe umiejętności.
Jednak tak samo jest w MLM. Osoba, która myśli o sukcesie w MLM musi wiedzieć, że należy cały czas się dokształcać i zdobywać wiedzę, ponieważ nikt nas nie nauczył w szkole co to jest MLM, jak działać żeby osiągać sukcesy i dążyć do naszych celów i marzeń.
pozdrawiam.
Marcin M.
CZESC!
Zgadzam sie z toba Wojtku w zupelnosci ze czas to pieniadz, a wlasnie potega
internetu pozwala nam na efektywne jego wykorzystanie.
Tylko efektywne dzialania daja najlepsze wyniki w MLM.
To istota sukcesu w tym biznesie lepiej budowac go szybko niz powoli.
pozdrawiam
Adam O.
Zgadzam się w zupełności z postawą prawdziwie biznesową. Trudno wymagać od szefa biznesu, żeby nie szukał coraz lepszych metod rozwoju własnej firmy. Natomiast tradycyjny mlm właśnie zakłada stanie w miejscu, czyli wybieraj drogę właściwą nie własną. Podążaj utartym szlakiem i nie wychylaj się ani na krok. Problem jest jeden – jesli nie trafisz na ludzi, którzy czują biznes – możesz tak podążać dopóki Ci sie nie odechce, czyli bardzo szybko. Rzeczywiscie podejście ciepłorynkowe jest strzałem w dziesiątkę. Coś o tym wiem. Mogę się reklamować nie wiem gdzie jako trener tenisa. Kiedy tylko ludzie zobaczą jakie efekty mają moi zawodnicy po jakimś czasie treningów ze mną – od razu dostaje telefony zainteresowanych grą ze mną. I tak jest w każdej dziedzinie – zbuduj markę, a będziesz miał klientów, współpracowników, kogoś dla kogo współpraca z tobą ma dużą wartość. Pozdrawiam. Super stronka…