Kto jest twoim potencjalnym klientem?
Categories: Featured, MLM, Strategie i techniki marketingowe
Written By: Wojciech Diechtiar
Ile czasu spędziłeś ze swoim sponsorem na przeanalizowaniu i sprecyzowaniu swojego rynku docelowego?
Ile czasu na ostatnim szkoleniu, na którym byłeś, poświęcono na omówienie tego tematu?
Opierając się na moim doświadczeniu mogę zgadywać, że temat nie został nawet dotknięty… Mam rację?
Firmy MLM prowadzą marketing zorientowany na produkt. Mnóstwo mówi się o produkcie (chodzi zarówno o towary, jak i o system biznesu), natomiast nic nie mówi się o potencjalnym kliencie.
Czy potrafisz zdefiniować swojego idealnego kandydata?
Prawie na pewno przyjdzie Ci do głowy: “Osoba szukająca dodatkowego źródła dochodu”.
Bo któż nie chciałby sobie dorobić…? (typowe kłamstwo, którego uczą w MLM).
Chwila! Szukamy idealnego kandydata, czy byle kogo?
Czy pan Zenon, hydraulik z podstawowym wykształceniem, będzie dobrym kandydatem? Przecież on CHCE dorobić.
Rozumiesz, do czego zmierzam?
Idealnym kandydatem dla mnie jest osobą nastawiona na tworzenie biznesu.
Nie ktoś, komu potrzeba 100 zł do końca miesiąca na już, tylko ktoś, kto ma wizję, energię i potencjał zbudowania wielkiego biznesu w perspektywie czasu. Osoba, która nie boi się ciężko pracować nie widząc rezultatów przez dłuższy czas, osoba mogąca zainwestować konieczne środki finansowe i konieczny czas w swój biznes. Osoba chcąca się uczyć i tworzyć wartość dla swoich potencjalnych klientów.
Czy istnieje jasno określona grupa ludzi spełniających powyższe kryteria?
Zastanów się chwileczkę…
Przecież sam do niej należysz! Przecież masz motywację, wiesz czego chcesz, uczysz się nieustannie i pracujesz bez wytchnienia, aby urzeczywistnić swoje marzenie – wolność finansową i życie w dostatku, bez materialnych trosk.
Twoją grupą docelową są ludzie rozpoczynający karierę w network marketingu bądź ludzie pracujący w MLM dłuższy czas, lecz nie osiągający takich wyników, jakich by sobie życzyli.
Nawiązując relację z takim człowiekiem masz już z głowy problem wyjaśniania co to jest MLM, dlaczego to nie jest piramida finansowa, nie musisz rysować kółek na tablicy ani nic z tych rzeczy. Masz już konkretną, wyedukowaną osobę mającą konkretne oczekiwania i potrzeby.
Jakie to potrzeby, jak możesz je zaspokoić i dzięki temu przyciągnąć do siebie ludzi, którzy są najlepszym materiałem na współpracowników dla Ciebie – w następnych postach. Liczę na to, że zostawisz swoje uwagi w komentarzu.
Bądźmy w kontakcie.
Pozdrawiam,
Wojciech
Największe kłamstwa network marketingu – pobierz darmowy raport!
Poznaj mój “sekretny” plan biznesu on-line: www.internetnetworkmarketing.pl










dobry art
pozdro
Szanowny Wojciechu, wszystko to co piszesz to sama prawda. Rzeczywiście w większości MLM-owych biznesów najważniejsze jest zapisanie do struktury człowieka, składając mu wielkie obietnice pomocy a potem pozostawienie go bez dalszej edukacji i pomocy, samemu sobie. Bo ja tak zaczynałem… Taka szkoła to niszczenie entuzjazmu i zapału do budowania własnych mini firm networkowych, które w wielu krajach pięknie się rozwijają. Ja spotkałem taki biznes, który wydaje mi się idealny, jest to szkola biznesu Network 21, gdzie główny nacisk kładzie sie na edukację, stałą edukację poprzez specjalny system spotkań otwartych – 1-o godzinnych raz w tygodniu, 4-o godzinnych raz w m-cu i tzw. szkoleń weckendowych 3 razy do roku ( ok. 20 godz. wykładów), ponadto bogaty system edukacyjnych -CD i wspaniałych książek , a do tego biznes jest prawdziwy.Tutaj Twój sponsor ma obowiązki wobec Ciebie i jednocześnie odpowiedzialność za Ciebie i Twój sukces- przynajmniej ja trafiłem na takiego mentora, na kórego moge liczyć zawsze i tym samym moi parnerzy w tym biznesie, moga liczyć na mnie i tak edukujemy , aby każdy sponsor czuł się odpowiedzialny wobec zapraszanych do biznesu partnerów Bo radością jest ,kiedy jak najwięcej z nas osiągnie sukces, kazdy nawet mały sukces jest radością i wsparciem do kolejnych większych wyzwań. Bo jezeli wszyscy osiągamy sukcesy, to wzajemnie się wspieramy, nie mu tu zawiści, zazdrości. Niestety jak w każdym biznesie wymagany jest wkald pracy, choć niewielki, to jednak, a najważniejsze jest aby przekonać się do duplikacji sprawdzonych wzorów, a nie wymyślanie włsnych teorii. My szukamy do naszego biznesu w N-21 – ludzi z marzeniami, lubiacych się uczyć, umiejacych pomagać, otwartych na ludzi, umiejących się cieszyć. ludzi, którzy mają cele i chcą je realizować. W naszym biznesie nie patrzymy na efekt dnia dzisiejszego a patrzymy w przyszłość. Nasza szkoła pomaga rozwijać wszelkie biznesy, w tym tradycyjne – a do tego godziwie zarabiać. Pozdrawiam
Hej!
Nie da sie uszczesliwic ludzi na sile. Tym bardziej ze, wiekszosc nie wie co dla nich znaczy szczescie. Jak z dziecmi; karmi sie je zachwalajac ze, to dobre i powinni jesc a one wypluwaja. Jedna z zasad brzmi “Jesli chcesz byc naprawde bogaty, pomoz jak najwiekszej liczbie osob tez sie wzbogacic” To samo tyczy sie sukcesu. Czyz nie jest pieknie cieszyc sie wspolnie z osiaganych sukcesow…
Pozdrawiam!
Ile czasu na ostatnim szkoleniu, na którym byłeś, poświęcono na omówienie tego tematu?
Opierając się na moim doświadczeniu mogę zgadywać, że temat nie został nawet dotknięty… Mam rację?
z przykrością muszę stwierdzić, że nie masz racji …. miałeś chyba mało budujące doświadczenia albo nie potrafiłeś wyegzekwować od swojego sponsora tego, co Ci się należało … bo wiedzę nt. MLM masz sporą, więc wiesz co powinieneś otrzymać …
każdą robotę można popsuć … jak to mówią “Polak potrafi” … w Akunie, gdzie ja działam, też to się zdarza, ale tacy sponsorzy sami się eliminują z tego biznesu, bo nie osiągają sukcesów i szybko odpadają …. zdarza się że zdążą zrobić krzywdę paru osobom …. ale generalnie … opieka sponsora i wsparcie jest tutaj na najwyższym poziomie …. to przede wszystkim zasługa dobrze skonstruowanego planu marketingowego, który bardzo motywuje do współpracy i aktywności … poza tym w Akunie od tego się zaczyna … od analizy kandydatów i wyboru tych idealnych ….
pozdrawiam wszystkich, którzy mają cel i odwagę by je realizować
)
Witam!
Jestem dyrektorem regionalnym jednej z firm działających na zasadach MLM. Moim zdaniem określenie klienta docelowego jest bardzo istotne i to właśnie preferuję. Osobiście jednak nie do końca zgadzam się z faktem, jakoby osoba z innego MLM była najlepszym kandydatem na współpracownika. Jak wyglądałaby ta branża, jeżeli wszyscy z MLM-ów próbowali by przekonać ludzi z innych firm do swojej firmy, do tego jeszcze np wytykając błędy systemu, czy sponsora. Jeżeli słyszę, że mój nowy partner biznesowy był już w 5 organizacjach MLM, pierwsze co robię sprawdzam jak zaprzyjaźnił się z jednym z najważniejszych słów w naszym życiu – ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Albo deleguję panowanie kiepskiemu opiekunowi, albo biorę odpowiedzialność za swoje życie, biznes i poczynania, a właściwie nawyki, które mną sterują.
Owszem bywają firmy które robią krecią robotę, jednakże nie używałbym określenia iż “Firmy MLM prowadzą marketing zorientowany na…”itd. Może nawet słowo większość firm by tak nie podpadało jak generalizowanie, że w domyśle wszystkie firmy tak działają.
Sam pomysł tego bloga jest ciekawy i jak najbardziej popieram. Wiele osób nie jest świadomych zagrożeń, które często mają miejsce w organizacjach MLM tworzonych przez ludzi – postaci w 98% zniewolonymi swoimi nawykami, których przecież od tak nie da się zmienić.
Podsumowując. Bardzo dużo zależy od sponsora, jeszcze więcej od systemu biznesu, ale najwięcej od nas samych. MLM to narzędzie do osiągania celów. Jeżeli robię to dobrze z biegiem czasu staje się sposobem na życie. MLM to pomaganie innym, ale warto też przyjrzeć się sobie i pomóc sobie. Jeżeli osoba startująca w MLM jest golutka finansowo, to faktycznie będzie trudniej. Może lepiej poczekać aż samemu będzie się nieco dalej pod względem finansowym.
Pozdrawiam wszystkich!
Pamiętaj! Co wysyłasz – wraca pomnożone!
Powodzenia!
Koval, dziękuję za komentarz! Oczywiście zgadzam się, że używam generalizacji i absolutnie nie roszczę sobie prawa do posiadania jedynej i słusznej prawdy!
Promuję na tym blogu chłodno-biznesowe spojrzenie na MLM, kontrastując je z rozentuzjazmowanym, aczkolwiek mało profesjonalnym podejściem, z jakim spotykam się u dystrybutorów MLM, i przekazując to, czego uczę się o budowaniu biznesu i o marketingu.
Jeżeli chodzi o rynek docelowy, to idealny kandydat na współpracownika (1) ma podstawową wiedzę na temat MLM, dlatego nie trzeba mu wszystkiego tłumaczyć, (2) ma odpowiednią ilość czasu na pracę, (3) ma odpowiedni budżet na start, (4) ma zaufanie do osoby przedstawiającej mu ofertę.
1. Podstawową wiedzę na temat MLM ma osoba, która już wcześniej zetknęła się z MLM. Nie uważam osobiście, że należy “podbierać” dystrybutorów innym sieciom, ponieważ nie jest to etyczne zachowanie. Należy przyciągać do siebie osoby, które na przykład są “pomiędzy firmami”, czyli nie odniosły sukcesu i wycofały się z aktywności, ale szukają kolejnej okazji.
2 i 3 – chcemy osiągnąć szybki sukces, ponieważ jest to celem każdego biznesu. Dystrybutor nie posiadający odpowiedniej ilości czasu i pieniędzy opóźni sukces.
4. Ten problem jest kluczowy dla MLM. Opinia o tym biznesie jest tak niepochlebna (w moim odczuciu), że ludzie generalnie nie ufają niczemu co ma etykietę MLM. Zdobycie zaufania potencjalnego klienta i dystrybutora zanim pokażemy mu ofertę to już więcej niż połowa sukcesu. Zrobić można to dzieląc się swoją wiedzą na temat budowania biznesu, czyli stosując tzw. marketing edukacyjny, jeszcze zanim w ogóle zaprezentujemy swoją ofertę MLM. Jednym słowem, pomagamy ZANIM zaczniemy z kimś współpracę!
Jeżeli pominąłem jakiś ważny aspekt w analizie idealnego kandydata na współpracownika, to proszę o komentarze!
Pozdrawiam serdecznie!
Wojciech
“Jeżeli chodzi o rynek docelowy, to idealny kandydat na współpracownika (1) ma podstawową wiedzę na temat MLM, dlatego nie trzeba mu wszystkiego tłumaczyć, (2) ma odpowiednią ilość czasu na pracę, (3) ma odpowiedni budżet na start, (4) ma zaufanie do osoby przedstawiającej mu ofertę.”
Idealny kandydat, to ten który ma zaufanie i odpowiednie cechy … m.in. zadecydowanie, konsekwencja, umiejętność podnoszenia się z porażek, samodyscyplina…
“(1) ma podstawową wiedzę na temat MLM” – czasami lepiej, żeby nie miał, bo trudno jest oduczyć pewnych nawyków z poprzedniej “firmy” …. podobne trudności mogą być w przypadku osób , które zajmowały się sprzedażą bezpośrednią albo handlem tradycyjnym … tu często ich nawyki są nie do przeskoczenia, a z racji doświadczenia, uważają, że oni wiedzą lepiej jak sprzedawać … i tu jest problem, bo nie są w stanie pojąc , że MLM to nie jest sprzedaż bezpośrednia
są firmy, które poszukują doświadczonych menedżerów z innych MLM – uważam to za nieuczciwe, bo MLM polega właśnie na tym, by adepta wszystkiego wyuczyć wg swojego systemu przyjętego w firmie …. są oczywiście pewne podstawowe cechy wspólne wszystkich MLM-ów, ale to chyba nieuczciwe, żeby jedna firma MLM wyuczyła (za darmo, bo w zasadzie te szkolenia ie kosztują), a druga z tego korzystała za friko ….
pocieszeniem jest fakt, że jeśli ktoś się dobrze wyuczył w swoim MLM-ie, to osiąga sukcesy i nie będzie zainteresowany zmianą na inny MLM … może co najwyżej kupować produkty, których potrzebuje, ale biznes będzie robił w swoim MLM
Nie zgadzam się, że idealny kandydat to taki, który działał w MLM i nie odniósł sukcesu.
Idealnym nie jest nawet ten, który odniósł sukces. Taki musi pilnować swego biznesu (MLMu) i nie może się rozdwoić na kolejny MLM.
Ale wracając do idealnego kandydata – taka osoba może być dobra do szkolenia, ale czy na pewno do przyłączenia się do mojego zespołu? Może trafiła do nieodpowiedniego dla siebie MLM i w moim odzyska wiarę w siebie i łatwiej będzie jej się sprzedawało mój produkt. A może to po prostu kolejna osoba, której nie powiodło się w poprzednich systemach MLM i szuka nowego w nadziei, że może tym razem się uda. Takie osoby są dobre do tego, by sprzedać im jakiś wartościowy kurs, na którym nauczą się tego, czego nie zaofiarował im sponsor, firma MLM oraz kontakty z osobami zarabiającymi w MLM.
Teraz kwestia czy dalej zechcą podażać drogą MLM czy się “bawić w MLM”. Jeśli się zorganizują to rzeczywiście będą warci uwagi. Jeśli wydadzą kasę na kurs, materiały i pochwalą się znajomym, iż mają fajne płytki DVD na półce to nadal nic z tego nie wyjdzie…
A kto wg mnie jest dobrym kandydatem? Idealnym?
Osoba, która postawiła sobie CEL i dąży do niego za pomocą MLM. Lub też ma zamiar zrealizować swój CEL (lub cele) poprzez efektywne działania SPRZEDAŻOWE w MLM.
pozdrawiam
jerzu
Ja również uważam że firmy stawiają za mały nacisk na edukacje nowych partenrów. Szkolenia w całosci są poświęcone produktowi i planowi marketingowemu. Od ludzi którzy nie mają pojęcie o Networku wymaga się by tworzyli jak naszybciej rozwineli swój biznes wmawiając, że starczy dzwonić do znajomych i przedstawiać im ofertę, ale lista znajomych kiedyś sie kończy i co wtedy? Nikt nie tłumaczy co zrobić w takiej sytuacji i osoba rozwijająca Network nie mająca o nim pojęcia musi radzić sobie sama. Mi osobiście zależy na rozwoju osobiście zasponsorowanych osób i staram się zawsze podać im pomocną dłn gdy tylko tego potrzebują. Pozdrawiam.
Na początku ustalmy kto jest kto. Klient to osoba, która interesuje wyłącznie nasz produkt. Kandydat to osoba, którą interesuje współpraca biznesowa.
Idealnym klientem jest każdy kto wyraża chęć zakupu naszego produktu i nie interesuje go współpraca biznesowa.
Idealnym zaś kandydatem jest osoba akceptująca produkt i wyrażająca gotowość do tworzenie biznesu i to jest bezsporne. Tylko jak taką osobę pozyskać ? Według jakich kryteriów ją ocenić i zaakceptować. Czy wystarczy sama deklaracja tej osoby?
W/g mnie nikt nigdy nie wie kto w kim drzemie, bo gdyby pan Zenon, hydraulik z podstawowym wykształceniem zdeklarował się, że jest gotowy do tworzenia biznesu, to jak postąpić wszak ma tylko podstawówkę ? Wszem wiadomo, że do biznesu potrzebna jest wyłącznie determinacja w praktyce pan Zenon mógłby w sobie odkryć talenty biznesowe o których nie miał bladego pojęcia. To się tyczy każdej osoby, dlatego nie należy przebierać i ustalać kryteriów. Należy akceptować każdą kandydaturę, a życie to zweryfikuje, bo jak stare murzyńskie przysłowie mówi “plewy idą na bok”. Pozdrawiam
Bardzo słuszne uwagi i spostrzeżenia zawarłeś w tym poście. Nie sposób się z nimi nie zgodzić bo owszem można przedstawiać plan wszystkim tylko to na dłuższą metę nie ma sensu. Ja dodałbym do tego co napisałeś to, że idealny kandydat to ktoś, kto jest zdecydowany zmienić swój sposób myślenia
Podzielam zdanie Zygmunta i Michała, z wielu biografii znanych ludzi sukcesu można wyczytać, że bardzo często wywodzili sie oni z rodzin biednych, ubogich, i to własnie ubóstwo pchnęło ich do działania i podjęcia wysiłku w tworzeniu swojego własnego biznesu, mieli pomysł i nie kończyli Uniwersytetów Howarda itp. i wszyscy ich znamy i korzystamy z tego co stworzyli, dlatego determinacja, determinacja, determinacja jest najważniejszą wg mnie najwazniejsza , dlatego szukajmy ludzi zdeterminowanych pod każdym względem, a takich można dość łatwo rozpoznać ! a przysłowiowy pan Zenon hydraulik, nie wiemy dlaczego ukończył tylko podstawówke, może na nasze szczęście, bo kto z innym wykształceniem naprawiłby nam kran, wywiózł śmieci itp., myśle,że podobne przyciąga podobne, ale w tym przypadku chyba to nie jest dobre powiedzenie, ponieważ, gdybyśmy mieli zjamować się biznesem promującym sprzęt hydrauliczny, czy też napraw róznych sprzętów gosp.domowego to własnie powinniśmy zacząć ,od Pana Zenona co zna się na tym i od niego sie uczyć ! nie oceniajmy bo nigdy nie wiadomo co w kim drzemie, a czas zweryfikuje każdego , ilu ludzi z dyplomami jest bez pracy, a dobrego hydraulika trudno znależć ! uważam,że szkoda czasu na przekonywanie ludzi i uszczęśliwianie na siłę, dobra metoda to przedstawiasz plan be szczegółów, i pytasz tak lub nie , tak lub nie, nastepny, proszę tak lub nie, tak lub nie i tak trzeba przepytać ok. 1000 osób,żeby znalazło sie tych 6 , ??? Pozdrawiam
Wyobraźmy sobie taką sytuację: kupujesz zabytkowy samochód i potrzebujesz dobrego mechanika, żeby doprowadził auto stanu idealnego.
Potrzebujesz fachowca.
W jaki sposób znajdziesz tego fachowca?
Otwierając książkę telefoniczną i dzwoniąc do pierwszego lepszego warsztatu z ogromnym prawdopodobieństwem trafimy na kogoś, kto nie ma pojęcia o renowacji zabytkowych samochodów.
Pół biedy, jeśli taki mechanik zobaczywszy samochód od razu powie “Panie, ja tutaj naprawiam Ople, Audi i WV, a tego to nawet nie chcę dotykać”.
W tym wypadku straciliśmy czas i środki na rozmowę i dostarczenie auta do warsztatu.
Stracimy jeszcze więcej, jeśli powtórzymy tą operację – wybierzemy na chybił-trafił kolejny warsztat i wpadniemy do niego z naszym zabytkowym samochodem. Możemy stracić dużo więcej, jeśli mechanik zacznie grzebać w aucie pomimo tego, że nie będzie miał doświadczenia.
Tak wygląda sponsorowanie w typowym MLM. Bierzesz ludzi na chybił-trafił i masz nadzieję, że zaskoczy. Jeśli nie zaskoczy – straciłeś czas i pieniądze na próby szkolenia kandydata.
Cenny czas, którego nigdy już nie odzyskasz.
Inaczej sprawa wygląda gdy poświęcisz czas na wybranie odpowiedniego mechanika i odpowiedniego warsztatu. Gdy poszukasz w książce telefonicznej konkretnego hasła (“renowacja zabytkowych samochodów”), kiedy poświęcisz czas na wypytanie fachowca o referencje, o doświadczenie, kiedy zapytasz o opinię kogoś, kto posiada wyremontowany samochód… sytuacja będzie zupełnie inna.
W krótkim czasie będziesz cieszyć się pięknym, sprawnym autem.
Przekładając tą metaforę na biznes – podejmując współpracę z kimś, kto ma wszystkie kwalifikacje do robienia biznesu, zyskasz i Ty i Twój współpracownik. Zamiast marnować swój czas na kogoś, kto w edukacji biznesowej jest dopiero w przedszkolu, szkolisz osobę, której często wystarczy jedna idea lub jedno nowe narzędzie, żeby wystrzeliła z biznesem jak rakieta (co bardzo szybko znajdzie odzwierciedlenie w Twoich dochodach).
W moim biznesie nie ma miejsca na przypadkowych ludzi, ponieważ dla mnie mój własny czas jest cenniejszy od złota.
System, jaki tworzę w internecie, automatycznie sortuje ludzi i tworzy mi listę tych osób, którym mogę przedstawić ofertę współpracy. Są to osoby, z którymi szansa odniesienia sukcesu w MLM jest dużo wyższa, niż z przypadkowym człowiekiem “z łapanki”.
Pozdrawiam,
Wojciech Diechtiar
cały czas doszkalasz się kupując publikacje krajowe i zagraniczne. Wynika więc z tego to, że wchodząc do tego biznesu nie miałeś kwalifikacji do robienia biznesu. MLM był dla ciebie inspiracją i to dzięki niemu lub dzięki niemu i twoim zahamowaniom do archaiczności jego metod marketingowych, zaiskrzyłeś i postanowiłeś to zmienić dzięki czemu powstał twój biznes magnetyczny.
Coś cię zainspirowało i właśnie o to w tym chodzi. Dystrybutor musi inspirować czyli najpierw zanęcić (określenie rybackie), ale na pewno wszystkich rybek nie złapie. Złapią się tylko te, którym ta zanęta będzie smakować co oczywiście nie znaczy, że z tych rybek będą ludzie, ale istnieje takie prawdopodobieństwo.
Według mnie cały ten biznes opiera się na trzech pewnikach: inspiracji, Wojtek w swoich artykułach piszesz, żedeterminacji i prawdopodobieństwie.
Nie sadzę aby twój system dawał ci 100% pewności, że są to właściwi ludzie, choć istnieje takie prawdopodobieństwo. Pozdrawiam
Przepraszam ale w moim komentarzu powstał błąd. ” Wojtek w swoich artykułach piszesz, że ” powinno być na poczatku komentarza. Za nie swoją winę przepraszam. pozdrawiam.
Ciekawe uwagi, Autora i Blogowiczów, myślę, że to pomocny blog, popieram koncepcję, czekam na kolejne artykuły;) Pozdrawiam Autorów i Wszystkich czytelników magnetycznymarketing.pl
Jeżeli chodzi o kwestię sposobu w jaki działa spora większość sponsorów MLM w polsce to zgadzam się z tym co pisze Wojtek w 100%. Przyznaję, że nie jest to najlepszy sposób, bo poniekąd nie mówi się potencjalnemu “ochotnikowi” tak do końca prawdy, przypomina to trochę przysłowiowe “mydlenie oczu”. Ta lista rzeczy, których się nie mówi jest znacznie dłuższa. Nie jest to do końca fair, bo w biznesie zaufanie jest najważniejsze, więc według mnie od samego początku należy mówić prawdę. Lepiej znaleźć (lub pozwolić się znaleźć) jedną ale konkretną osobę niż zasponsorować 10 innych, które pozostaną obojętne i przy minimum własnej inicjatywy będą czekać na obiecaną im górę złota. Każdy sam wybiera drogę, którą idzie i w jaki sposób chce budować swój biznes, mnie osobiście podoba się droga, którą podąża Wojtek. Tak trzymaj Wojtku.
Pozdrawiam serdecznie.
Ja również zgadzam się z Wojtkiem.
Jestem w MLM-owy biznesie od pól roku. Stwierdziłem, że biznes MLM-owy chcę robić, ponieważ widzę w nim wielki potencjał.
Na początku moi sponsorzy powiedzieli mi zrób listę osób którym chcesz o tym powiedzieć, tzn wpisz tam wszystkich, bo nie można generalizować, kto nadaje się do MLMu, a kto nie. posłuchałem ich. Przez miesiąc czasu od pon do pt mieliśmy średnio 6-8 spotkań dziennie. czyli w miesiącu od 120 – 160 spotkań. Dzięki tym spotkaniom do mojego biznesu wpisało się 34 osób po pierwszym miesiącu pracy, ale tak naprawdę
20 osób wpisało się kupiło raz za 50zł i już więcej nic nie kupują, pomimo tego, że produkty w moim MLM-ie są produktami szybko rotującymi się.
kolejne 10 osób dalej kupuje średnio za 50 zł miesięcznie, pod warunkiem, ze do nich zadzwonię, zachęcę ich promocją (inwestuję swoje pieniądze) i wiem, ze gdybym tego nie zrobił, to najprawdopodobniej by nic nie kupili.
ostatnie 4 osoby, miały zostać moimi liderami. Zrobili listę większa niż 30 osób, z moją pomocą zadzwoniliśmy do tych osób, umówiliśmy pierwsze spotkania, gdzie w 80% przypadków słyszeliśmy NIE z różnych powodów. wpisało się może kolejne 10 osób, z których znowu obrało się 2 osoby, które robią jakieś zamówienie. te 4 osoby po miesiącu – dwóch przestały działać.
Tyle się wzięło z szukania osób na chybił trafił, czyli 2-3 miesiące ciężkiej pracy, 50 osób w strukturze, która robi zamówienia za 1000zł miesięcznie. W takim tempie, to może za 10 lat bym mógł powiedzieć, że jestem niezależny finansowo. Nie licząc już tego, ile pieniędzy zainwestowałem podczas tych 2-3 miesięcy pracy po 8-12 g/ dzień (6-8 spotkań dziennie).
Dlatego zmieniłem, podejście i stwierdziłem, ze poszukam odpowiedniej osoby, do robienie biznesu MLM. Miałem chyba szczęście, ponieważ po tygodniu poszukiwań znalazłem Asię. Od razu widać było, że ma odpowiednie predyspozycje do tego, żeby zrobić ten biznes. Po pierwszym miesiącu pracy z nią wpisaliśmy, lub sama wpisała ponad 30 osób. obrót wzrósł w pierwszym miesiącu o 3000 zł (przypominam, ze 2,3 miesiące pracy na chybił trafił miałem 1000 – 1500 zł obrotu), w drugim już struktura Asi zrobiła obrót 7000 zł. Zobaczymy, co pokażą kolejne miesiące !!!
Wniosek z tego jest jeden, nie sposób brać garściami piasek i przesypywać go przez wielkie sito w oczekiwaniu na idealne ziarenko. lepiej przyjrzeć się kupce piasku i wybrać te ziarenka, które mają predyspozycje być idealne.
Pozdr.
Marcin, gratuluję!
Pozdrawiam,
Wojciech
Witam Serdecznie,
Podobny artykuł do Pańskiego widziałem na GoldenLine, autorstwa Tadeusza Fojta pt. Kurs tworzenia liderów.
Potencjalnym klientem – moim – jest każdy. Nie mówię tu o współpracowniku a właśnie o kliencie. Proszę mnie nie odsyłać do E-booka, czytałem.
Potencjalnym klientem może być każdy dla każdego – zależy to od punktu stania – czy jak kto woli – siedzenia. Dlaczego?
Nie sprzeda Pan dziś tego co ja mogę zaoferować potencjalnemu klientowi – i tak samo ode mnie nie kupi grupa osób, na której Pan mógł wybudować np. dom.
Zawsze sprzedajemy siebie i nasze relacje – nawet przez internet. Ostatnio miałem taką sytuację. Zamówiłem kurs tworzenia sklepu internetowego na płycie CD. Omyłkowo otrzymałem inny, wcale mi nie potrzebny kurs. Zdenerwowany w przypływie emocji – “na fali” – napisałem swoje niezbyt pochlebne zdanie do sprzedawcy. Nie minęło 5 minut i miałem odpowiedź. Oczywiście to ich wina, zwrócą mi pieniądze – lub pokryją koszty przesyłek w obie strony. Moja odpowiedź była już bardzo inna – to ja ich przeprosiłem za moje emocje i zgodziłem się na ich warunki. Nie minęło 5 minut… Dosłownie… Otrzymałem propozycję zatrzymania kursu który dostałem omyłkowo jako rekompensatę zaistniałej sytuacji, dostałem link do pobrania kursu z witryn sklepu i jeszcze jedne przeprosiny (chyba na zapas). Jak myślicie byłem zadowolony? Byłem zaskoczony! Co w tym momencie zrobiłem? napisałem do nich że wystawiam ich sklep w swoim linku polecającym – polecam ich do tej pory – zupełnie za darmo. Warto było? Oczywiście. Sprzedajemy siebie i nasze relacje – jak to opanujemy to potencjalny klient zmieni się w faktycznego. To samo się dzieje w relacjach rekrutacyjnych.
Pozdrawiam na zakończenie i myślę że nie zanudziłem.
Moim zdaniem, Kamil, nie nudzisz, a piszesz o bardzo ważnych sprawach. Ważne są przecież nie tylko osoby “spektaklu” jakimi jesteśmy w mlm, ale również firma i produkt. Zrobiłeś doskonałą robotę, jak również sklep, który sie pomylił.
Mam prośbę do Marcina – napisz, co takiego ma Asia, że tak jej “poszło”. Chodzi mi o jej cechy charakteru czy osobowości, które, jak piszesz, zauważyłeś od razu.
Pozdrawiam słonecznie
Witam
Moi sponsorzy zawsze tłuką mi do głowy, że o tym czym się zajmujemy powinien dowiedzieć się każdy lecz nie należy celować w jedną osobę uparcie, gnębić ją jeśli się waha. Należy tą osobę zostawić z tym problemem samemu sobie bo jak mi tłumaczą nie ma czasu na to bo …
KTO JEST NAJLEPSZY ?
…NO KTO JEST NAJLEPSZY?
NASTĘPNY!!!
…nawet jeśli już mamy współpracownika…
KTO JEST NAJLEPSZY? …
Pozdrawiam.
Przyznam Wojtek, że Twoje artykuły pokazały mi MLM w zupełnie innym świetle. Oczywiście sponsorzy z pierwszego biznesu, w którym nabywałem swoje doświadczenia, jak również osoby z tak zwanej górnej linii sponsorowania zawsze podkreślali, że właśnie ten system, w którym działamy jest najlepszym z możliwych. Jednak życie pokazuje, że jest inaczej; trzeba po prostu spojrzeć prawdzie w oczy
Zawsze będzie coś co można poprawić, usprawnić, udoskonalić, jak np: sposób pozyskiwania klientów czy też współpracowników, tworzenie listy mailingowej i wiele innych aspektów tego biznesu. Dziękuję za to nowatorskie podejście i serdecznie pozdrawiam.