Czy rzeczywiście w MLM nie ma skrótów?

Categories: Featured, MLM, Metodologia sukcesu, Narzędzia marketingowe, Strategie i techniki marketingowe, System
Written By: Wojciech Diechtiar

Dzisiaj zdradzę Ci sekret, ale nie mów proszę nic swojemu sponsorowi. ;)

Nadstawiasz już ucha?

Bliżej, żeby nikt nie usłyszał…

Gotowy?

Istnieje sposób działania w MLM na skróty.

Zaraz Ci o nim opowiem, ale zanim to zrobię przejadę się trochę po klasycznym network marketingu :)

Jednym z tekstów podrzucanych “młodym” w biznesie jest: rób czego cię uczą, w MLM nie ma skrótów.

Nie mam pojęcia skąd to się wzięło, ale mogę przypuszczać - w ten sposób sponsor chce upewnić się i zagwarantować sobie, że jego podopieczny będzie dokładnie wykonywał polecenia, a nie “kombinował”, utrudniając mu (sponsorowi) w ten sposób proces przekazywania wiedzy.

W ten sposób sponsor “ustawia sobie” nowego. Jeżeli ten nie chce się podporządkować, to sorry - jak kombinujesz chłopie, to kombinuj sam. Nie mam dla ciebie czasu.

Właściwie nowy nie powinien mieć o to żalu do sponsora, ponieważ ten często nie czuje potrzeby szukania nowych rozwiązań i jest całkowicie pogodzony z tym, czego został nauczony.

Dlaczego nowy zaczyna kombinować?

I co to właściwie znaczy - kombinować?

W normalnym biznesie “kombinowanie” nazywa się po prostu “planowaniem rozwoju firmy” albo “analizowaniem możliwości i wdrażaniem innowacji”. Jeżeli masz własną firmę to naturalne jest, że dbasz o jej rozwój i szukasz nowych możliwości podnoszenia efektywności swojego przedsiębiorstwa, inaczej mówiąc - szukasz sposobu na zmaksymalizowanie zysków przy minimalizowaniu kosztów ich uzyskania.

W klasycznym MLM jesteś robotem, którego zadaniem jest wykonywanie przygotowanego dla Ciebie programu. Jeżeli zauważasz w tym programie elementy nadające się do poprawienia i zaczynasz “kombinować”, to jesteś szybko przywoływany do porządku słowami w rodzaju tych właśnie: rób czego cię uczą, w MLM nie ma skrótów.

Weźmy na przykład sposoby przygotowywania i zarządzania listą potencjalnych klientów, czyli listą tak zwanych “kontaktów”.

W klasycznej literaturze dotyczącej MLM całe rozdziały poświęca się tematowi tworzenia listy kontaktów.

Dlaczego? Ponieważ…

Tworzenie listy kontaktów (bazy potencjalnych klientów) jest kluczowe dla Twojego sukcesu w biznesie.

Bez listy osób, którym możesz przedstawić ofertę, nie ma biznesu.

Jak to wygląda w klasycznym MLM? Na pewno wiesz to doskonale: zrób listę członków swojej rodziny, najpierw bliższej, a potem dalszej, oraz wszystkich swoich znajomych. Potem zastanów się, gdzie robisz zakupy, do kogo zawozisz auto na przegląd, u kogo się strzyżesz i tak dalej. Powinieneś w ten sposób stworzyć listę od 100 do 200 albo i więcej osób. Ja nie jestem aż tak przesadnie towarzyski więc moja pierwsza lista przygotowana w ten sposób zawierała około 50 nazwisk.

W najmniej wyrafinowanym podejściu następnym krokiem jest złapanie za telefon i dzwonienie do każdego po kolei w celu umówienia spotkania.

W bardziej wyrafinowanych wersjach należy dokonać segmentacji tej listy (bardzo mądre swoją drogą) i określenie, które z tych osób mają największy potencjał jako (A) klient, (B) potencjalny dystrybutor. Potem - łapiesz za telefon i dzwonisz do tych najlepszych (albo najgorszych, jeśli miałeś szczęście i Twój sponsor wyjaśnił Ci, że dzięki tej liście nie stworzysz biznesu, bo jest ona wyłącznie poligonem doświadczalnym, na którym zdobywasz doświadczenie; wtedy dochodząc na końcu do najlepszych kandydatów masz już cień szansy na umówienie spotkania).

Jeżeli nowy jest wytrwały, nastuka ładny rachunek telefoniczny i być może umówi kogoś na spotkanie. Być może nawet zasponsoruje 1 czy 2 osoby z pomocą własnego sponsora albo kogoś z górnej linii.

Kończy się pierwsza lista, trzeba zacząć ją odbudowywać. Stosuje się w tym celu prostą technikę, czyli proszenie o kontakty ludzi, z którymi rozmawiało się o biznesie.

Zwyczajnie na zakończenie prezentacji prosisz rozmówców o imiona, nazwiska i telefony do ludzi, którzy mogliby być według nich zainteresowani Twoją ofertą. Przynajmniej 3 :) Możesz też zacząć zagadywać do obcych, zupełnie przypadkowych osób - w kolejce, w autobusie, w kawiarni…

Możesz zacząć dzwonić wybierając numery na chybił-trafił z książki telefonicznej…

Ta strategia oczywiście działa, ale pod warunkiem podejmowania gigantycznej liczby prób, a jej wydajność i skuteczność pozostawia wiele, bardzo wiele do życzenia.

Po pierwsze, ludzie lądujący w ten sposób na Twojej liście nie prosili się o to. Tak skonstruowana lista zawiera całkowicie przypadkowe osoby, z których ogromna większość nie ma ochoty ani na Twoje produkty, ani na robienie biznesu (nie tylko z Tobą, ale w ogólności). Ich kwalifikacje są przypadkowe, a poziom zaufania do Ciebie oscyluje w okolicy zera absolutnego. Jesteś dla nich tylko kolejnym akwizytorem.

Stąd jakość takiej listy jest bardzo niska.

Po drugie proces zdobywania tych kontaktów i ich konwersja na klienta czy współpracownika jest bardzo kosztowny i czasochłonny. Z punktu widzenia właściciela biznesu im bardziej ekonomiczne są Twoje poczynania, tym większy będzie zysk, a rozwój bardziej dynamiczny. Spróbujmy przeanalizować, jak hipotetycznie mogą kształtować się koszty przez pierwszych kilka tygodni w przypadku nowego dystrybutora.

Załóżmy, że jedna osoba na 10 zdecyduje się umówić na spotkanie po rozmowie telefonicznej (uważam taki wynik za bardzo dobry, wielu nowych dystrybutorów nie umówi nikogo nawet i po 50 telefonach). Przyjmijmy koszt jednej rozmowy równy złotówce. Czyli za zaproszenie jednej osoby płacimy 10 zł i jakieś kilka godzin czasu. Następnie koszt dojazdu i czasochłonność związana z prezentacją - przyjmuję średnio 30 zł i 4 godziny.

To jest wersja podstawowa, można optymalizować ten proces umawiając się z większą ilością osób, zachęcając gospodarzy do przyprowadzenia znajomych itd. W każdym razie - jedna osoba z 10, którym przedstawisz ofertę, podpisze umowę. Możemy więc wyliczyć, że jedna nowa rekrutacja osoby o przypadkowych kwalifikacjach kosztuje w tym układzie 400 zł i 60 godzin pracy. Załóżmy, że pakiet startowy kosztuje 500 zł i zarabiasz z niego 20% marży detalicznej. Tak więc… lepiej usiądź:

Zasponsorowanie nowej osoby oznacza dla nowego dystrybutora w krótkiej perspektywie czasu stratę w wysokości 300 zł!

No dobrze, obiecałem, że podzielę się moim sekretem na tworzenie listy dystrybutorów na skróty.

Co to oznacza “na skróty”? Po pierwsze - mój sposób nie wymaga poświęcania takiej ilości czasu. Po drugie, każda osoba lądująca na mojej liście musiała za to zapłacić, a więc nie ma mowy o kosztach.

Wyobraź więc sobie, że masz w internecie stronę, która bez Twojego ciągłego udziału i zaangażowania powiększa listę ludzi zainteresowanych tym, co robisz.

Wyobraź sobie, że osoby te chętnie czytają lub słuchają tego, co masz im do powiedzenia; że wręcz czekają na każdy kolejny e-mail, każdy kolejny artykuł, podcast czy video.

Wyobraź sobie, że ufają Ci i uważają Cię za speca, że widzą w Tobie lidera, za którego przewodnictwem chętnie podążą.

I to wszystko bez wiszenia na telefonie, bez zanieczyszczania atmosfery spalinami dziesiątków litrów paliwa, bez poświęcania czasu na uczenie ludzi podstaw biznesu na prezentacjach, bez rysowania kółek na flipchartach.

Konkretnie wygląda to tak: tworzysz stronę internetową zachęcającą do subskrypcji Twojego newslettera, w którym dzielisz się swoją wiedzą na temat efektywnego budowania biznesu MLM. Następnie tworzysz płatny produkt informacyjny. Osoby, które decydują się go kupić to Twoja lista.

Jakiego rodzaju osoby znajdują się na tej liście?

Po pierwsze - głodne sukcesu! Takie osoby dobrowolnie podjęły subskrypcję Twojego newslettera aktywnie szukając rozwiązań swoich problemów.

Po drugie - były zachwycone otrzymaną od Ciebie za darmo wiedzą do tego stopnia, że uznały Cię za eksperta, od którego warto się uczyć i zamówiły Twój infoprodukt udowadniając, że są skłonne rozwijać się płacąc za wiedzę i inwestując w siebie i swój biznes.

Na Twojej liście są więc osoby zmotywowane, aktywne, ufające Ci i inwestujące w siebie.

Kto nie chciałby pracować z takimi ludźmi?

Jak myślisz, czy skuteczność rekrutacji w tym wypadku będzie wyższa niż 1%, jak to ma miejsce w klasycznym podejściu w przypadku nowych dystrybutorów?

W moim przypadku raz puszczony w ruch system automatycznie tworzy moją listę, nie ponoszę żadnych związanych z tym dodatkowych kosztów, nie muszę ani jeździć na prezentacje, ani zaczepiać nieznajomych. A najfajniejsze w tym jest to, że te najbardziej ambitne, najbardziej zmotywowane osoby same proszą mnie o kontakt w sprawie podjęcia współpracy.

To dopiero skróty! :D

Pozdrawiam,

Wojciech Diechtiar

P.S. Nikt mi nie wmówi, że w MLM nie ma skrótów. Każdy zdrowo rozwijający się biznes, każdy przeciętnie inteligentny przedsiębiorca ZAWSZE szuka skrótów, bo to daje mu przewagę. Ciebie też do tego zachęcam. :)

P.P.S. Mój skrót jest tutaj: www.internetnetworkmarketing.pl/blueprint.html


Największe kłamstwa network marketingu - pobierz darmowy raport!

Poznaj mój “super-tajny” plan biznesu on-line: www.internetnetworkmarketing.pl

9 Responses to “Czy rzeczywiście w MLM nie ma skrótów?”

  1. ula Says:

    hej. podzielam twoje zdanie. w mlm działam krótko i niestety nie cierpię na przypadłość polegającą na nadmiarze czasu. a te działania o których piszesz w tradycyjnym mlm tego czasu wymagają. od czasu na dzwonienie i ustawianie spotkań, po same spotkania. a ponadto nie dotrze się do takiej ilości osób jaką by się chciało. takie szanse daje internet. poznajesz ludzi z całej polski a nawet dalej i ma narzędzia pozwalające efektywnie zarządzać czasem. znacznie szybciej i prościej jest np. skorzystać z blipa, autorespondera i paru innych opcji. czyli pisząc za tobą też chodzę na skróty w mlm

    pozdrawiam serdecznie ula

  2. Michał Says:

    Zgadzam się z tym, że tradycyjne budowanie tego biznesu wymaga ogromnej ilości czasu i …. pieniędzy. No może nie ogromnych kwot pieniędzy ale na pewno takich, że niejeden nowy partner po prostu nie podoła samym rachunkom.

    Biorąc pod uwagę drogę na skróty, o której piszesz, jedno jest na wielki plus. Nawet jeżeli na początku budowanie biznesu przez internet nie idzie Ci za dobrze (trzeba się tego nauczyć), to nie poniesiesz praktycznie żadnych kosztów jak to ma miejsce kiedy ktoś jednak woli budować biznes w sposób sprzed 50 lat.

    Pozdrawiam

  3. Mariusz Says:

    Szanowni.
    Jak widzę wpadamy ze skrajności w skrajność. To teraz w internecie robi się biznes za darmo? Żebyś nie zdziwił się kosztami a już nie mówiąc o potrzebnych kompetencjach.
    Poza tym stoi za KAŻDĄ działalnością zawsze to samo pytanie: Co mam ludziom do zaoferowania, co będę oferował i jak będę to robił? Biznes w internecie to też prawdziwy biznes, trzeba mieć coś najpierw do powiedzenia i zaoferowania innym… BEZPŁATNIE i ze szczerych chęci. No i trzeba tym rozwiązywać realne i palące problemy.

  4. MariuszW. Says:

    Witaj Wojtku w tradycyjnym MLM nikt nie życzy sobie skrótów. Dlaczego? Bo tak wygodniej, a przy okazji jest się kimś dla nowego. W jednym z MLM gdzie chciałem zacząć współpracę opłata wynosiła ponad 1100zł , można było odzyskać szybko po spełnieniu warunków, czyli znalezieniu kilkunastu klientów, paru następnych przedstawicieli i trzymanie się sztywno prikazów. Bo jak ktoś wykupi licencję Mc Donals to nie kombinuje na skróty , tylko powiela. Bujda i bajka, miałem okazję pracować w kilku krajach Europy i w żadnym McDonald nie było toczka w toczkę takie same jedzonko. W Polsce nie dostaniesz CokaColi za free a na Islandii ile dasz radę wypić, na Cyprze mogłeś dobrać frytek do bólu. To ma być niby powielanie, bo licencja itp. Widać że tam każdy robi żeby zarobić i mieć na kolejne transze do Bossa . Boss tylko się cieszy że mu kasy przybywa.
    Zapraszam do mnie na http://coopernik.wordpress.com . Cieszę się bo właśnie dziś otrzymałem pierwszą wypłatę z firmy w której jestem od miesiąca. Pozdrawiam

  5. Wojciech Diechtiar Says:

    Cieszę się bo właśnie dziś otrzymałem pierwszą wypłatę z firmy w której jestem od miesiąca.

    Mariusz, gratulacje! :)
    Pozdrawiam,
    Wojciech

  6. Marcin S Says:

    Przede wszystkim te koszty podliczane powyżej są totalnie z kosmosu, ja tyle na pewno nie wydaje. A skuteczność 1% to już w ogóle przesada. U mnie w najgorszym okresie jest to ok. 30%. Ale jak ktoś zna branżę to wie że raz może być 100% a raz 0% skuteczności. Nowi dystrybutorzy zazwyczaj zaczynają ze swoimi sponsorami, i pozostawianie ich samych sobie jest błędem. W przypadku internetowego pozyskiwania dystrybutorów to pojawia się kilka wad. Mianowicie są to zupełnie nie znane nam osoby, bardzo prawdopodobne ze z zupełnie innej części Polski/Świata. Ja osobiście nie widzę efektywnej i miłej współpracy z takimi osobami. A ten biznes ma właśnie taki dla mnie być. Często wiąże się to także z brakiem kontaktu z liderem, a co za tym idzie słabą motywacją.

  7. Daniel Says:

    Witam.
    Wojtku, odnoszę wrażenie, że albo zrobisz rewolucję, na skalę światową, w nowatorskim podejściu do mlm, albo nie bardzo wiesz, co to jest mlm. Sorry, ale mam wrażenie, że to drugie jest bliższe prawdy. Można być najlepszym teoretykiem, a jednocześnie kiepskim praktykiem i na odwrót… W mlm trzeba być jednocześnie i tym i tym.
    Co do pieniędzy…hm. Mam w zespole wielu ludzi, którzy zaczynali prawie dosłownie z zerem w kieszeni. Ich największym kapitałem byli ich znajomi, którzy po ok.1 roku wynieśli ich na poziom pozwalający zarabiać kilka razy więcej niz wynosił ich zasiłek.
    Faktem jest, że ludzie ci muszą mieć kilka fałd mózgowych, bo z “młotami” (sorry), to nigdy nic nie wyjdzie. Mówię i piszę to z własnego doświadczenia, a nie z opowiadań typu: “jedna pani drugiej pani”.
    A Ty Wojtku, jakie masz osobiste doświadczenia z mlm?

  8. Wojciech Diechtiar Says:

    “A Ty Wojtku, jakie masz osobiste doświadczenia z mlm?”

    A dziękuję, jest coraz lepiej :) Moje doświadczenia z klasycznym MLM są fatalne, natomiast e-biznes z wykorzystaniem firmy MLM jako narzędzia - idzie coraz lepiej i jestem zachwycony tym modelem biznesu.

    Nie będę komentował tego, czy robię rewolucję, czy nie, czy znam się na tym co robię, czy się nie znam i jak “powinien” wyglądać MLM. Robię to co robię.

    Poznałem dotąd po prostu kilka zasad rządzących biznesem w internecie, kilka bardzo skutecznych strategii i narzędzi i działam na bazie tej wiedzy i gromadzącego się doświadczenia, dzieląc się z Czytelnikami wszystkim co wiem na ten temat.

    Nie staję w szranki z ludźmi, którzy zbudowali biznesy MLM w klasyczny sposób, ponieważ nie takie jest moje zadanie i mój cel. Jak mawiają, “starego konia nie nauczysz nowych sztuczek” - i nawet nie ma takiej potrzeby! Moja oferta skierowana jest do ludzi, którzy chcą robić biznes MLM w internecie i szukają odpowiedniej wiedzy.

    Jeżeli mogę w czymś pomóc jeśli chodzi o budowanie biznesu on-line z wykorzystaniem firmy MLM - to bardzo chętnie to zrobię.

    Pozdrawiam!
    Wojciech

  9. Agnieszka Says:

    Bardzo fajna wypowiedź, naprawdę mi się podoba, właśnie czegoś takiego szukałam. Właśnie mam pomysł by przenieść biznes MLM z tradycyjnego podejścia do MLM, bo jakoś to tradycyjne podejście średnio mi wychodzi, pewnie ze względu na mój charakter i nieśmiałość, a przez interent myślę, że to będzie realne. Ktoś mi kiedyś powiedział: “że jeśli Twój biznes nie istnieje w internecie, to nie zdziw się jeśli za parę lat w ogóle przestanie istnieć” i chyba jest w tym wiele racji. Narazie próbuje odkryć nową drogę pracy z ludźmi przez internet, może jakoś się uda. Jedną podpowiedź już tu znalazłam :) dziękuję :)

    pozdrawiam
    Agnieszka

Leave a Reply

Featured & Popular Articles